Kraina Kanału Oberlandzkiego

Logo 160. rocznicy otwarcia Kanału Elbląskiego
Sygnał do jazdy wózkiem po pochylni Kanału Oberlandzkiego- przedwojenny dzwon
18 maja 2024

Kanałowe "było i minęło..." - wózki i ich dzwony sygnałowe

     Kontynuując temat obiektów i rzeczy niegdyś występujących na Kanale Elbląsko-Oberlandzkim, a których raczej nie odnotujemy już na Kanale Elbląskim, zajmijmy się kolejnym wyróżnikiem dawnego wózka – a mianowicie „wózkową sygnalizacją dźwiękową”.

 

Wózki z dzwonami na pochylniach Buczyniec i Kąty. Lata 30. XX w.

Wózki z dzwonami na pochylniach Buczyniec i Kąty. Lata 30. XX w.

(źródło: www.bildarchiv-ostpreussen.de)

 

Obowiązek powiadamiania

     Śluzowego oraz operatora urządzeń pochylni należało, co oczywiste, jakoś powiadamiać o dopłynięciu statkiem i zamiarze prześluzowania lub ustawienia się w kolejkę oczekujących.

 

Dzwon na wózku pochylni Buczyniec. Lata 30. XX w.

Dzwon na wózku pochylni Buczyniec. Lata 30. XX w.

(źródło: www.bildarchiv-ostpreussen.de)

 

     Mówiły już o tym pierwsze przepisy kanałowe, a więc choćby Regulamin Policyjno-Kanałowy z kwietnia 1861 r. Konkretnie paragraf 13. tego Regulaminu brzmiał:

 

     „Przechodzenie przez śluzy i pochylnie.

Każdy statek, tratwa itp. musi zatrzymać się w odległości co najmniej 200 stóp powyżej lub poniżej śluzy bądź pochylni – do czasu uzyskania zezwolenia na wejście. Na podejściu do pochylni szyper musi zgłosić swoje przybycie przez nadanie dobrze słyszalnego, głośnego sygnału dźwiękowego (dzwon lub gwizdek).”.

 

Tytuł przepisów porządkowych na Kanale Elbląsko-Oberlandzkim z 11 kwietnia 1861 r. oraz fragment o obowiązku nadawania sygnału

Tytuł przepisów porządkowych na Kanale Elbląsko-Oberlandzkim z 11 kwietnia 1861 r. oraz fragment o obowiązku nadawania sygnału (źródło: archiwum autora)

 

     Wychodzi więc na to, że statek lub barka musiał być wyposażone we własne „dzwony okrętowe” lub co najmniej ich szyprowie – w gwizdki.

     Dopływając do wrót śluzy lub wózka pochylni – w odległości co najmniej 200 stóp, czyli ledwie 63 m – należało uderzać w tenże dzwon lub gwizdać gwizdkiem…

 

Kadry z przedwojennych filmów dokumentalnych. Dzwonem zgłaszało się gotowości statku do jazdy wózkiem

Kadry z przedwojennych filmów dokumentalnych. Dzwonem zgłaszało się gotowość statku do jazdy wózkiem

(źródło: archiwum autora)

 

     Czy było tak w istocie? Możliwe, jednak skądinąd wiemy, że wózki pochylni posiadały własne dzwony, do informowania o gotowości przejścia przez pochylnię – przy czym z oczywistych względów – dopiero w momencie wpłynięcia i już znajdowania się jednostki pomiędzy kratownicą wózka.

      To był zatem taki XIX-wieczny „SMS”.

 

Kadry z przedwojennego filmu dokumentującego rejs kanałowy barki oberlandzkiej z ładunkiem drewna. Młody członek załogi informuje dzwonem o gotowości statku do jazdy wózkiem

Kadry z przedwojennego filmu dokumentującego rejs kanałowy barki oberlandzkiej z ładunkiem drewna. Młody członek załogi informuje dzwonem o gotowości statku do jazdy wózkiem (źródło: archiwum autora)

 

      Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, jak takie sytuacje wyglądały na amerykańskim Morris Canal (Lee J.: The Morris Canal. A Photographic History. Delaware Press, Easton PA, 1994.):

     „Kanał Morris odszedł na zawsze. Nigdy więcej nie zabrzmi marynarski odgłos rogu z muszli i nie powtórzy się echem w dolinach i górach New Jersey. Odeszły też wierne muły i konie, które trudziły się tak długo i ciężko, ciągnąc obładowane łodzie.”.

 

    Amerykański szyper (marynarz) miał więc dawać sygnał obsłudze śluzy lub pochylni dęciem w róg, wykonany z muszli.

 

Barki towarowe na amerykańskim Morris Canal w początkach XX w. Zbliżając się do śluzy lub pochylni należało dać sygnał dźwiękowy muszlą

Barki towarowe na amerykańskim Morris Canal w początkach XX w. Zbliżając się do śluzy lub pochylni należało dać sygnał dźwiękowy muszlą. Na dachu zejściówki chyba widoczne muszle... (źródło: archiwum autora)

 

     Ponadto wiedzmy, że na Morris Canal budynki maszynowni miały kształt wzniosłych konstrukcji (zwłaszcza po stronie zachodniej wododziału), a obsługa pochylni miała możliwość bezpośredniej obserwacji poruszającej się kanałem łodzi.

    Takiej możliwości nie było na Kanale Elbląsko-Oberlandzkim, oczywiście do czasu zamontowania w XXI wieku ekranów telewizyjnych wewnątrz sterówek...

 

Wózek z widocznym dzwonem na pochylni Oleśnica w latach 20. XX w. Za wałami kanałowymi częściowo skryty budynek maszynowni

Wózek z widocznym dzwonem na pochylni Oleśnica w latach 20. XX w. Za wałami kanałowymi częściowo skryty budynek maszynowni (źródło: fotopolska.eu)

 

Próba datowania

      Kiedy pojawiły się na wózkach omawiane dzwony „sygnałowe”? Wszak nie dostrzeżemy ich przykładowo na rysunkach z artykułu Gottlieba Schmida, będących uzupełnieniem do artykułu o Kanale Elbląsko-Oberlandzkim w Zeitschrift für Bauwesen z 1861 r. – a pisanego tuż po uruchomieniu kanału, w listopadzie 1860 r.

 

Rysunki przekrojowe wózka na Kanale Oberlandzkim wg G. Schmida

Rysunki przekrojowe wózka na Kanale Oberlandzkim wg G. Schmida

(źródło: Atlas zur Zeitschrift für Bauwesen 1861)

 

     Nie dostrzeżemy ich również choćby na pierwszych rysunkach i drzeworytach, pochodzących z lat 60. i 70. XIX wieku, jak choćby drzeworyt z widokiem pochylni Oleśnica autorstwa Gottloba Theuerkaufa z ok. 1865 r. oraz rysunki i drzeworyt kilku pochylni autorstwa Hermanna Pennera z ok. 1879/1880 r.

 

     Nie może to jednak być rozstrzygającym dowodem w sprawie. Ówczesny rysownik (rytownik) mógł bowiem uznać taki mały dzwon za nic nieznaczący detal, niewarty odrębnego rysowania (rycia). Potwierdza to fakt, że u wspomnianego Theuerkaufa nie dostrzeżemy również opisanych we wcześniejszym artykule żurawików do podwieszania łodzi towarzyszących, a przecież wiadomo, że takowe z pewnością tam były...

 

Po lewej - pochylnia Oleśnica wg drzeworytu G. Theuerkaufa z 1865 r. Po prawej - prawdopodobnie pochylnia Jelenie wg rysunku H. Pennera z 1879 r.

Po lewej - pochylnia Oleśnica wg drzeworytu G. Theuerkaufa z 1865 r. Po prawej - prawdopodobnie pochylnia Jelenie wg rysunku H. Pennera z 1879 r. (źródło: archiwum autora)

 

     Uwaga: przyglądając się bliżej powyższym rysunkom, można dojść do wniosku, że ukazane słupy nie pełniły funkcji latarni, ale właśnie pochylnianej "dzwonnicy"... To by zaś oznaczało, że pałąki z dzwonami pojawiły się na wózkach "chwilę" po oddaniu odcinka pochylniowego do użytku, a wspomniany G. Schmid wiernie odtworzył pierwotny wygląd wózka.     

 

   Bezpośrednim dowodem mogłaby być fotografia autorstwa Leopolda Dietza, wykonana w 1862 r., a pochodząca z albumu wydanego przez oficynę Neumann-Hartmann w Elblągu w 1865 r. Jednak zdjęcie jest na tyle mało wyraźne, że można się spierać, czy stojący na platformie wózka przy urządzeniu hamulcowym mężczyzna – stoi jednocześnie przy pałąku z dzwonem, czy też jednak nie…

 

    Ponadto nie dostrzeżemy też drewnianego słupa... Może takie rozwiązanie dotyczyło wyłącznie stanowisk dolnych pochylni?

 

Pochylnia Buczyniec (karta 2. albumu z 1865 r.). Na pierwszym planie barka oberlandzka na wózku oraz wewnątrz kratownicy, rozpoczynająca podróż w kierunku szczytu pochylni (źródło: Eine geneigte Ebene

des oberländischen Kanals. Elbing 1865)

 

     Na tę chwilę wypada się jednak zgodzić z tezą, że dzwony te były zamontowane na wózkach od samego początku funkcjonowania odcinka pochylniowego.

 

Kadry z przedwojennego filmu dokumentującego rejs statku wycieczkowego „Konrad” z ostródzkiej flotylli Adolfa Tetzlaffa. Pochylnia Buczyniec i moment wpływania pomiędzy kratownice wózka

Kadry z przedwojennego filmu dokumentującego rejs statku wycieczkowego „Konrad” z ostródzkiej flotylli Adolfa Tetzlaffa. Pochylnia Buczyniec i moment wpływania pomiędzy kratownice wózka

(źródło: archiwum autora)

 

Podzwonne dla dzwonów...

     Współcześnie nadal obowiązuje zasada nadania sygnału dźwiękowego „gongiem” z wózka pochylni, ale rolę dzwonu pełni wiszący kawał metalowej płyty, w którą należy uderzać metalowym młotkiem, uwiązanym linką łańcuchową.

    

Metalowy gong i tablice informacyjne na wózku pochylni w 2007 r.

Metalowy gong i tablice informacyjne na wózku pochylni w 2007 r.

(źródło: archiwum autora)

 

     Tekst na tabliczkach głosi: "Po umocowaniu obiektu dać sygnał gongiem".

 

Kratownica wózka pochylni Buczyniec z tabliczką informacyjną – w trakcie kanałowej rewitalizacji w 2012 r.

Kratownica wózka pochylni Buczyniec z tabliczką informacyjną – w trakcie kanałowej rewitalizacji w 2012 r.

(autor: C. Wawrzyński)

 

     Wiele wskazuje na to, że na przestrzeni ostatnich dekad i na przestrzeni całego odcinka pochylniowego uderzało się w różnego kształtem metalowe przedmioty, może czasem nawet i przypominające dzwony – ale na pewno nie wykonane z mosiądzu.

 

Metalowe gongi na pochylni Całuny i Jelenie – przed i po kanałowej rewitalizacji

Metalowe gongi na pochylni Całuny i Jelenie – przed i po kanałowej rewitalizacji

(autor: C. Wawrzyński)

 

     Należy domniemywać, że oryginalne dzwony zostały ukradzione ("zajumane") po przejściu frontu w 1945 r. i nie powróciły na swoje miejsce w trakcie uruchamiania i przywracania ruchu żeglugowego na przełomie lat 1946/1947.

 

Wózek pochylni Buczyniec widziany w pierwszej połowie lat 40. XX w. Jeszcze dostrzegalny dzwon

Wózek pochylni Buczyniec widziany w pierwszej połowie lat 40. XX w. Jeszcze dostrzegalny dzwon

(źródło: polska-org.pl)

 

      Może zaboru poniemieckiego mienia dokonali jeszcze żołdacy Armii Czerwonej, a może już nasi – mniej lub bardziej lokalni „patrioci”? Mniejsza o to. Jednak z tych też powodów sytuacja taka trwa już dziesiątki lat...

 

Wózek pochylni Buczyniec widziany latem 2019 r.

Wózek pochylni Buczyniec widziany latem 2019 r.

(autor: C. Wawrzyński)

 

     Dzwonów nie widać już choćby na fotografiach odcinka pochylniowego, wykonanych w 1949 r. Pozostały natomiast do dziś metalowe pałąki – niejako na pamiątkę „dzwonowego” oryginału – choć jednak nie na wszystkich wózkach i nie na wszystkich pochylniach...

 

Wózek pochylni Jelenie w 1949 r. oraz wózek pochylni Buczyniec ok. 1951 r.

Wózek pochylni Jelenie w 1949 r. oraz wózek pochylni Buczyniec ok. 1951 r.

(autor: źródło: fotopolska.eu)

 

Inne dzwony

    Dzwonienie dzwonem na wózku miało dać sygnał pracownikowi obsługi, przebywającemu na szczycie opodal lub w samej budce „wartowniczej”. Stamtąd, ciągając za drut idący do maszynowni, uruchamiało się dzwon (dzwonek?), informujący maszynistę, który nie widział wózków w ogóle.

    Jak pisał sam inżynier Steenke (L. Saunier: Der Elbing-Oberländische Kanal und seine Bauwerke. Elbing 1863): „Maszynista otrzymuje sygnał za pomocą dzwonka w maszynowni, kiedy maszyna ma zostać włączona i wyłączona. Do dzwonka prowadzi drut z budki stróża na górnym poziomie.”.

 

Pierwotne wnętrze maszynowni pochylni Buczyniec

Pochylnia Buczyniec (karta 7. albumu z 1865 r.). Na pierwszym planie koła i bęben w budynku maszynowni.

O ile z łatwością dostrzec można wiszącą lampę naftową, to tyle trudniej jest z zobaczeniem opisywanego

dzwonu (źródło: Eine geneigte Ebene des oberländischen Kanals. Elbing 1865)

 

     Jak wspomniano, według dawnych przepisów jednostki kanałowe musiały posiadać dzwony „okrętowe”, względnie gwizdki. Oczywiście parowe lub motorowe turystyczne statki pasażerskie nie tyle musiały, co mogły posiadać dzwony.

 

Młodzieżowy rejs statkiem Adolfa Tetzlaffa "Konrad" – kadry z archiwalnego filmu z lat 30. XX w. Po lewej - dzwon wiszący przy sterówce statku. Po prawej – dzwon wiszący na wózku

Młodzieżowy rejs statkiem Adolfa Tetzlaffa "Konrad" – kadry z archiwalnego filmu z lat 30. XX w. Po lewej – dzwon wiszący przy sterówce statku. Po prawej – dzwon wiszący na wózku (źródło: archiwum autora)

 

    Dzięki nieżyjącemu już ostródzkiemu żeglarzowi Jerzemu Gaworowi, uratowany został niegdyś dla potomnych dzwon okrętowy z pierwszego statku pasażerskiego Adolfa Tetzlaffa z 1912 r. „Seerose” (Lilia Wodna). Dzwon ten przez wiele lat wisiał w domu J. Gawora, a po jego śmierci, dzięki uprzejmości rodziny, trafił do ostródzkiego Muzeum.

 

Dzwon okrętowy ze statku SEEROSE

Po lewej – dzwon z „Seerose” wiszący w domu Państwa Gaworów. Pośrodku – Jerzy Gawor z patentem Członka Honorowego Klubu Żeglarskiego OSTRÓDA w 2008 r. Po prawej – dzwon z „Seerose” wiszący w sali

Muzeum w Ostródzie (autor: R. Kowalski i C. Wawrzyński)

 

     Za R. Kowalskim:

     „Aby uruchomić żeglugę należało najpierw wydobyć i wyremontować wraki. 23 lutego 1946 r. jako pierwszy wydobyto na powierzchnię wrak łodzi „Seerose”, jednak uszkodzony kadłub rozleciał się. Silnik przełożono stąd do innej jednostki. Tak zakończyła swój byt pierwsza ostródzka łódź pasażerska. Dziś pamiątką po niej, oprócz starych zdjęć i pocztówek, jest dzwon okrętowy.”.

 

 

Cezary Wawrzyński

Ostróda, luty/marzec 2024 r.

 

Galeria zdjęć