Punktem wyjścia do rozważań jest ostatni wypadek (drogowy?) na śluzie Mała Ruś. W dniu 13 września 2026 roku nietrzeźwy kierowca (kierowczyni?) wbił się samochodem osobowym w bariery ochronne śluzowego mostu. Do „wodowania” zabrakło naprawdę niewiele…
Wypadek drogowy na śluzie Mała Ruś we wrześniu 2026 r.
(źródło: KPP w Ostródzie)
Do podobnego zdarzenia na tej samej śluzie (!) doszło już wcześniej, bo w dniu 1 marca 2022 roku. Wtedy to samochód osobowy przebił bariery ochronne i z wysokości wpadł do kanału. Na szczęście nikt nie zginął, a pasażerom udało się nawet samodzielnie, przed przyjazdem strażaków, wydostać z samochodu i dotrzeć na brzeg.
Wypadek drogowy na śluzie Mała Ruś w marcu 2022 r.
(źródło: PSP w Ostródzie)
Każdy taki przypadek jest potencjalnie niebezpieczny, choć przecież głębokość wody w takich miejscach na kanale nie powinna przekraczać 1,5 m. Czy w przeszłości dochodziło do wypadków i nieszczęśliwych zdarzeń na kanale i drogach wodnych?
Pytanie wyjątkowo retoryczne. Oczywiście, że tak… Oto kilka przykładów wypadków (niekoniecznie komunikacyjnych) z dawnych gazet.
Gazeta Olsztyńska. Nr 37. z dnia 14 września 1888 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Kanał Augustowski. Gazeta Olsztyńska informowała we wrześniu 1888 roku: „Pożałowania godny wypadek zaszedł w ostatni poniedziałek na pewnym kanale pod Augustowem. Dwoje dzieci bawiło się nad urwiskiem kanału i spadło do wody. Na krzyk dzieci przybiegła matka, a chcąc je ratować, wskoczyła do wody. Prąd porwał ją jednakże i wszyscy troje znaleźli śmierć w nurtach wody.”.
Kanał Augustowski w okresie międzywojennym. Zdjęcia kolorowane
(źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Kanał Bydgoski. Dwa lata później, w listopadzie 1890 roku, ta sama Gazeta Olsztyńska donosiła:
„Bydgoszcz. We wtorek wieczorem utonął w tutejszym kanale pewien malarz. Spacerował sobie na brzegu kanału i zapalał sobie cygaro. Ponieważ panował wicher, malarz trzymał palącą się zapałkę w pudełku od zapałek. Naraz wszystkie za pałki w pudełku zaczęły się palić i oślepiły chwilowo malarza, który na razie nie wiedząc, co z bólu robić, dał fałszywy krok i wpadł do wody. Na krzyk jego o pomoc przybiegli flisacy z linami i innemi narzędziami ratunkowemi, nie zdołali go już jednak odszukać.”.
Gazeta Olsztyńska. Nr 53. z dnia 15 listopada 1890 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Kanał Oberlandzki. W lipcu 1895 roku Gazeta Olsztyńska przekazywała równie tragiczne wieści: „Ostruda. Aresztowano tu 5 bm. służącą Wihelminę Falinowską, podejrzaną o zamordowanie dziecka. Uciekła ona ze służby i po trzech dniach wróciła. Ponieważ wiedziano, że była w odmiennym stanie, pytano jej, gdzie dziecko podziała. Dziewczyna wymawiała się, aż wreszcie przyznała, że dziecko wrzuciła w blizkości miasta w kanał, gdzie też je znaleziono.”.
Gazeta Olsztyńska. Nr 57. z dnia 17 lipca 1895 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Z kolei w sąsiedniej Iławie notatka prasowa mówiła o utonięciu robotnika Kalinowskiego. Domyślać się można, że był to „kanałowy” Jeziorak.
Kanał w Ostródzie poniżej śluzy oraz zatoka miejska Jezioraka w Iławie w okresie międzywojennym. Zdjęcia kolorowane (źródło: fotopolska.eu)
Kanał Oberlandzki i Kanał Bydgoski. W czerwcu 1897 roku Gazeta Olsztyńska poinformowała o tragicznej śmierci: „Ostruda. Dnia 15-go b. m. utopiła się tu w kanale robotnica Löschmann. Co ją do samobójstwa popchnęło, nie wiadomo.”.
Gazeta Olsztyńska z dnia 19 czerwca i 21 sierpnia 1897 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Z kolei w sierpniu czytelnicy tejże gazety dowiedzieli się, że w Bydgoszczy: „Zeszłej niedzieli rano wskoczyła jakaś 19-letnia dziewczyna poniżej trzeciej śluzy do kanału i chciała się utopić. Gdy już tonęła, zaczęła wołać o pomoc, żeby ją ratowano. Przejeżdżał tamtędy właśnie rzeźnik Dalke i nie namyślając się długo, skoczył do kanału, żeby dziewczynę wyratować. Dziewczyna tak go jednak silnie schwyciła, że rzeźnik już razem z nią tonął. Spostrzegł to na szczęście robotnik Redman, który podał im drąg i w ten sposób wydobył ich z wody na brzeg.”.
Okolice śluzy Nr III w Bydgoszczy na Kanale Bydgoskim około 1900 r. Zdjęcie kolorowane
(źródło: polska-org.pl)
Kanał Bydgoski i kanały berlińskie. Czasem wypadki bywały urojone, choć częściej rzeczywiste. We wrześniu 1898 roku Gazeta Olsztyńska doniosła: „W Bydgoszczy pewien czeladnik bednarski podał na swego szwagra skargę do sądu, że tenże zabił pewnego człowieka i wrzucił go do kanału. Przed sądem wydało się, iż to kłamstwo wymyślone ze zemsty. Za to skazał go sąd na trzy łata więzienia.”.
Gazeta Olsztyńska z dnia 17 września i 3 listopada 1898 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Na początku listopada ta sama gazeta zamieściła notatkę o wypadku komunikacyjnym: „W Berlinie wydarzyło się nieszczęście w czwartek po południu. Zderzyły się dwie wielkie łodzie na kanale w pobliżu Zameczku leśnego; w tym czasie właśnie był wielki napływ łodzi i parowców. Parobek Forster został wyrzucony do wody. Ratunek był zaraz, lecz nieszczęśliwego nie udało się wyciągnąć żywego, dopiero po półgodzinnem szukaniu wyciągnięto zwłoki na ląd.”.
Jeden z berlińskich kanałów miejskich około 1905 r.
(źródło: de.wikipedia.org)
Kanał Łuczański, Kanał Bydgoski i Kanał Oberlandzki. Osobliwym pod względem przypadków tonięcia był rok 1899. W maju tegoż roku Gazeta Olsztyńska doniosła: „Lec. Upartego samobójcę, który wskoczył dwa razy do kanału, odprowadzono na miejską inspekcyę policyjną.”.
Gazeta Olsztyńska z dnia 30 maja, 25 lipca i 12 października 1899 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Tymczasem pod koniec lipca: „Bydgoszcz. Dozorca śluzy p. Wallmann, wpadł wracając do domu, do kanału i utonął. Gdy go wydobyto, już nie żył. Pewien mężczyzna, który go chciał ocalić, o mało co sam zamiaru tego życiem nie przypłacił. Wallmann tonąc, chwycił się go tak silnie, że ten stracił możliwość poruszania się w wodzie. Na szczęście nadbiegło dwóch szyprów, którzy owego mężczyznę w sam czas uwolnili z objęć tonącego.”.
Śluza miejska w Bydgoszczy opodal dawnej ulicy Rybackiej
(autor: C. Wawrzyński)
Już w sierpniu nastąpiło kolejne, skrupulatnie opisane wydarzenie: „Bydgoszcz. Przy ul. Rybackiej rzuciła się do Brdy pewna kobieta w celu samobójczym. Widząc to przechodzący tędy uczeń ślusarski bez zastanowienia się rzucił się do wody i udało mu się już tonącą kobietę wydobyć na powierzchnię. Odwagę swoją byłby przypłacił również życiem, gdyż prąd ich uniósł i gdyby nie pomoc kilku ludzi, zajętych ładowaniem cegieł na czołno, byłby razem z kobietą utonął. Kobieta owa przyznała się, iż z powodu nieznośnego stosunku z mężem chciała sobie życie skrócić. W kilku chwil potem, jeszcze w przemoczonem ubraniu przechadzała się już z mężem nad wodą w pobliżu miejsca, gdzie się do wody rzuciła. — Pani Marta P. z przedmieścia tutejszego rzuciła się w pobliżu upustu do kanału. Kilku pracujących ludzi z wody ją wydobyło, a przywołany lekarz ją docucił. Nieszczęśliwa kobieta, jak powiadają, jest od 4 tygodni rozwiedzioną z mężem, skutkiem czego popadła w melancholię i znaleść chciała grób w wodzie.”.
Miłomłyn i skanalizowana Liwa ma przełomie XIX i XX w.
(źródło: www.bildarchiv-ostpreussen.de)
W październiku miała zaś miejsce tragedia w Oberlandzie: „Miłomłyn. 25-letnią córkę posiedziciela V. znaleziono nieżywą w kanale. Zniknęła ona już dawniej z domu, a nie była przy zupełnie zdrowych zmysłach.”.
Na początku zamieszczono informację o wypadkach drogowo-kanałowych z lat 20. XXI wieku. Wiek wcześniej również miały miejsce podobne zdarzenia, choć środki transportu − mimo, że kołowe − to cokolwiek inne.
Gazeta Oberländer Volksblatt z dnia 11 maja 1922 r.
(źródło: Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa)
Pasłęcka gazeta Oberländer Volksblatt w maju 1922 roku informowała: „Dłużyna. W niedzielę, 7. bieżącego miesiąca, poważny wypadek spotkał nadzorcę Kanału Oberlandzkiego, pana B. Wybrał się on wraz z żoną i dwojgiem dzieci na przejażdżkę. W momencie ruszania koń stanął dęba i cofnął lekki powóz typu Dogcart, wskutek czego cały zaprzęg wraz z pasażerami wpadł do kanału. Gdyby w pobliżu nie znaleźli się przypadkowi wędkarze oraz pewien robotnik, żona nadzorcy – która kilkakrotnie już zanurzyła się pod wodą i była utrzymywana na powierzchni przez męża, będącego dobrym pływakiem – z pewnością by utonęła. Jej ocalenie jest zasługą ofiarnego wysiłku wspomnianych wędkarzy i robotnika.”.
Dziwne przygody „psiego wozu”/Dog-Carta 1888 (1946), oryginalnie wydrukowane w Last Graphic Pictures
(źródło: www.alamy.com)
Cezary Wawrzyński
Ostróda, październik 2026 r.
Galeria zdjęć